LICZNE SYTUACJE

W takich sytuacjach pojawiają się dość jed­nostkowe ale w całości dość liczne sytuacje wska­zujące na społeczne granice braku równowagi, dezin­tegrujące postawy pracownicze i obywatelskie, które wyrażają także poczucie niespójności pomię­dzy działaniami jednostkowymi a dążeniami i wyty­cznymi ogólnospołecznymi. Sprawy te mają donio­słe znaczenie polityczne. Nawet gospodarka planowa posiada własne samo­czynne mechanizmy, które niedostatecznie kontrolo­wane mogą prowadzić na przykład do niemal całko­witego podporządkowania gospodarki procesom in­westycyjnym z uszczerbkiem dla wielu innych dzie­dzin. Stąd też obok ustabilizowania poziomu inwe­stycji uznano za konieczne dokonanie niezbędnych przegrupowań w ich strukturze na rzecz bardziej dynamicznego rozwoju gospodarki żywnościowej i w ogóle spożycia.Przyszłość i teraźniejszość nie daje się oddzielić, chociaż zależności pomiędzy nimi mierzone nakłada­mi stanowią jedną z centralnych spraw polityki par­tii i państwa w XXXV-leciu.

PODOBNY SPOSÓB REAGOWANIA

W podobny sposób reaguje rynek. Wtedy to pojawiają się pewne oznaki rozprę­żenia zarówno w produkcji i procesie inwestycyj­nym, jak i na rynku konsumenta. Można więc po­wiedzieć, iż w polityce na ogół nic się nie dzieje na zasadzie skutków „jednej fali”: skutki pierwszego rzędu — pozytywne mogą rodzić skutki drugiego rzędu — negatywne.Każdy z nas występuje w potrójnej roli: szeroko rozumianego wytwórcy, konsumenta oraz obywatela, przy czym pomiędzy nimi występuje ścisła zależ­ność. W określonych sytuacjach politycznych nastę­puje zjawisko podporządkowania potrzeb spożycia potrzebom wytwórczym i obywatelskim kraju. Po­trzeby obywatelskie, jako potrzeby wyższego rzę­du, mogą tłumaczyć niedomagania występujące w sferze produkcji i konsumpcji. Wspomniany mecha­nizm kompensacyjny przestaje należycie funkcjono­wać w przypadku, kiedy następuje osłabieinie wspie­rającej argumentacji. Dzieje się tak również jeśli wy­niki własnej pracy zderzają się np. z brakoróbstwem lub nieporadnością innych, albo kiedy statystyki za­kładowe są „upiększane”, a zarządy i załogi otrzy­mują premie i nagrody nie przysługujące im fakty­cznie.

DYNAMICZNA POLITYKA ROZWOJOWA

Nacelowuje ona układ kierowniczy i społeczeństwo nie tylko na pokonywanie trudności i napięć w sfe­rze inwestycji, ale także na konieczne ograniczenia w warunkach traktowania przez społeczeństwo np. cen na mięso jako cen socjalnych. W tym ostatnim przypadku wiadomo, że dla odbudowania stanu po­głowia trzody chlewnej i bydła na poziomie z 1975 r. trzeba wzmożonych wysiłków w okresie kilku lat.Dynamiczna polityka rozwojowa oznacza, iż to­warzyszą jej nie tylko sukcesy i osiągnięcia, ale również pewne dysproporcje i stany nierównowagi społecznie odczuwalne. Gospodarka nasza reprezentu­je obecnie potężny potencjał o wysokim już stopniu przetwórstwa. W ciągu ostatnich siedmiu lat poten­cjał gospodarczy kraju uległ podwojeniu; skala pro­dukcji mierzona dochodem narodowym podzielonym lub produkcją czystą przemysłu uległa w 1976 r. w za­sadzie podwojeniu w stosunku do poziomu z 1969 r. Doświadczenie dowodzi tego, że im bardziej jest roz­winięta gospodarka (rozbudowana specjalizacja, ko­operacja) tym dotkliwiej odczuwa ona wszelkie za­kłócenia wewnętrzne.

REALIZACJA POLITYKI

Realizacja polityki dynamicznych przekształceń o- piera się co najmniej na dwóch bodaj jednakowo ważnych czynnikach: zasobach oraz społecznych gra­nicach nierównowagi. W końcu lat sześćdziesiątych dyskutowano, czy z punktu widzenia reperkusji spo­łecznych możliwe jest osiągnięcie 30 proc. udziału akumulacji w dochodzie narodowym podzielonym. Tymczasem w 1974 r. osiągnęliśmy wskaźnik 38 proc. tego udziału (bodaj najwyższy na świecie). Okazało się, że szybko rozwijając gospodarkę oraz korzysta­jąc z zagranicznych kredytów na cele inwestycyjne można zwielokrotnić zasoby społeczne.Strategia dynamicznego rozwoju kraju przyniosła niewątpliwie ogromne osiągnięcia w latach 1971— 1978, wymaga jednak dalszego wielkiego wysiłku i wręcz samozaparcia całego narodu, tym bardziej, że jest realizowana w niesprzyjających okolicznościach .(trudności w rolnictwie i handlu zagranicznym itp.).

PROCES DECYZYJNY

Proces decyzyjny na szczeblu centralnym nie jest jednak aktem doraźnym. Towarzyszy mu weryfi­kacja ocen i propozycje zarówno planisty, jak i po­lityka, niejednokrotnie za pomocą metody prób i po­pełnianych czasami błędów, konfrontacji z nastroja­mi i odczuciami społeczeństwa. Dobry i doświadczo­ny polityk nie dokonuje reinterpretacji przyjętych celów, póki nie dysponuje dostatecznymi danymi wskazującymi na konieczność tego rodzaju poczynań. „Dostateczne dane” — to jednak kategorie subiek­tywne w polityce. Polityka, działalność polityczna jest niewątpliwie interwencją w procesy rozwojowe. Prawidłowo wy­tyczona i realizowana z pewnością integruje społe­czeństwo. Niemniej towarzyszą jej także pewne pro­cesy dezintegracyjne. Polityka dynamicznych prze­kształceń w życiu gospodarczym, a taka właśnie jest u nas obecnie realizowana, łamie dotychczasowe pro­porcje rozwojowe, skostniałe nawyki i systemy ocen układu kierowniczego wszystkich szczebli, wiele z dotychczasowych zależności techniczno-produkcyj­nych i społecznych w gospodarce. Rodzi więc także pewne dysproporcje lub je wręcz zakłada. Dys­proporcje te potęgują się jednak w warunkach nie­sprzyjających jak np. nieurodzaju w rolnictwie czy dekoniunktury na rynkach zagranicznych. Taka sy­tuacja wystąpiła w 1976 r.

UPRZEDZENIE PROCESÓW

Może więc powstać pytanie dlaczego planiści nie uprzedzili biegu tych procesów? Znany ekonomista węgierski J. Kornai (,,Anti — Eguilibrium”) twier­dzi, iż planista gospodarczy formułując projekt pro­gramu zawsze liczy się z tym, jak będzie on przy­jęty przez polityka, który w ostatecznym rachunku nie może zalecać planiście przedsięwzięć przekracza­jących możliwości gospodarki. Planiści przedkłada­jąc dane propozycje z góry kalkulują jak zostaną one przyjęte przez organa polityczne i czy mają szanse na akceptację. Polityczne organa podejmujące decy­zje także nie żyją w próżni, oczekiwania swe przy­najmniej potencjalnie dostosowują do realnych mo­żliwości. Przygotowanie decyzji — stwierdza J. Kornai — wymaga dwóch rodzajów procesów: pierw­szym jest szukanie możliwości zaspokojenia potrzeb i interesów społecznych, drugim zaś — określenie politycznych granic dopuszczalnych rozwiązań. Oba procesy są powiązane ze sobą przez ciągłą wymia­nę informacji.

BIEŻĄCA SYTUACJA

Powyższe rozważania spróbujmy w części odnieść do konkretnych problemów społecznych, jakie wy­stąpiły z początkiem drugiej połowy lat siedemdzie­siątych w naszym kraju. Jesteśmy świadkami przewartościowywania przez kierownictwo polityczne kraju niektórych spraw z obszaru naszej polityki społeczno-gospodarczej, któ­re znalazły wyraz w podjętym i realizowanym od niedawna manewrze gospodarczym. Od końca 1975 r. widoczne były oznaki, iż kraj staje przed trudnymi do pokonania barierami w rolnictwie, handlu zagra­nicznym i inwestycjach, że znajdzie to swoje odbi­cie w sytuacji rynkowej. Mówiło się o tym m. in. na II Plenum KC PZPR (styczeń 1976 r.). Rozwój pro­cesów gospodarczych potwierdził — niestety — te oceny.

OGÓLNE REAKCJE

Jednostka pozostając zawsze w danym otoczeniu dokonuje oglądu spraw publicznych i ogólnospołe­cznych oraz podejmuje działania (zaniechanie dzia­łania jest tutaj równoznaczne z działaniem) i czyni to uwzględniając zarówno system preferencji społe­cznych uznanych jako własne, jak i swe indywidu­alne preferencje uwarunkowane sytuacyjnie. Spój­ność obu rodzajów preferencji może być przy tym zróżnicowana, zaś preferencje te — w rzeczywistości —    wzajemnie sprzeczne, o różnym stopniu konfliktowości. Źródła powyższej sytuacji tkwią w dialek- tyce tego co ogólne i tego co konkretne. Relacje: ogólne — cząstkowe znajdują swój wyraz w struktu­rze interesów społecznych, przy czym interesy wyż­szego rzędu konkretyzują się w interesach cząstko­wych. Każdemu interesowi wyższego rzędu odpowia­dają oo najmniej dwa interesy cząstkowe niższego rzędu, często wzajemnie mniej lub bardziej wyklu­czające się.

JEDNOSTKA JAKO PRACOWNIK

Jeśli np. jednostką tą bę­dzie pracownik przedsiębiorstwa (zakładu pracy), to wiele w jego postawie i zachowaniu zależy od re­lacji pomiędzy np. związkami zawodowymi, a tym bardziej między organizacją partyjną i zarządem za­kładu pracy. W przypadku relacji przyporządkowa­nia tych organizacji zarządowi zakładu pracy — często faktycznie realizowane postawy i zachowa­nia pracownika będą mało odbiegać od dyrektyw i norm realizowanych przez zarząd, natomiast mogą być sprzeczne z wieloma dyrektywami i normami in­stancji zwierzchnich tych organizacji. Skoro jed­nostka pragnie pozostać w swym bezpośrednim oto­czeniu, wówczas musi korygować swe zachowania w organizacji, musi bowiem uwzględniać system prze­konań ujawnianych w jej bezpośrednim otoczeniu. Wreszcie, jednostka może akceptować dyrektywy i normy płynące z otoczenia jej organizacji, a jedno­cześnie pozostawać w stosunkach zgodności lub kon­fliktu (utajonego lub jawnego) z bezpośrednim oto­czeniem lub swą organizacją.

OKREŚLONY STOPIEŃ TOŻSAMOŚCI

Powyższe rozważania mogą nasunąć pytanie, jak w tym zbiorowisku zależności funkcjonuje jednost­ka. Szczególnie istotny jest tutaj fakt, że po pier­wsze każda jednostka identyfikuje się lub jest iden­tyfikowana z systemem przekonań wchodzących w skład świadomości społecznej grupy (np. środowiska pracy lub nauki, klasy, społeczeństwa), do której jednostka ta należy. Po drugie, wiemy, że jak to sformułował J. Kmita („Szkice z teorii poznania naukowego”) faktycznie żywione przez nią przeko­nania mniej lub bardziej od systemu tego odbiega­ją. Z interesującego nas punktu widzenia postawy i zachowania jednostki są wypadkową trzech czyn­ników: otoczenia bezpośredniego (np. w środowisku pracy lub nauki), organizacji, w której działa jed­nostka oraz otoczenia tej organizacji. Te trzy czyn­niki współokreślają stopień tożsamości lub odchyle­nia przekonań żywionych przez jednostkę ujawnia­jących się w jej postawach uzewnętrznionych i dzia­łaniach od przekonań przypisywanych grupie do której jednostka należy.