DWA RODZAJE ORGANIZACJI

Często mamy do czynienia z dwoma rodzajami or­ganizacji: jednocelowymi oraz wielocelowymi. Tymi pierwszymi nazwiemy te organizacje, które stawia­ją sobie za cel zaspokojenie wewnętrznych potrzeb grupy (np. kluby młodzieżowe, związki wyznanio­we)! Natomiast wielocelowymi będą te organizacje, które zostają powołane dla zaspokojenia danej po­trzeby zewnętrznej. Przy czym mogą tę zewnętrz­ną funkcję społeczną wykonywać jeśli spełniają za­razem potrzeby wewnętrzne większości członków grupy, którą tworzą. Tak na przykład przedsiębior­stwo produkcyjne wytwarza pewne dobra i pełni tę funkcję należycie (pomijamy tutaj szereg czynników zewnętrznych od przedsiębiorstwa niezależnych a warunkujących jego sprawność gospodarczą), pod warunkiem, że załoga tego przedsiębiorstwa jako grupa społeczna jest dostatecznie zintegrowana, a więc organizacja pracy, atmosfera i inne warunki pracy kształtują się wśród niej zadowalająco.

PORÓWNANIE ORGANIZACJI

Dokonując porównania różnych organizacji może­my powiedzieć, że każda z nich to sformalizowana grupa społeczna, która wyróżnia się od innych tego rodzaju grup (organizacji) następującym zespołem elementów: cechą konstytutywną, celami organiza­cji, symbolami więzi i normami oraz zasobami i strukturą organizacji. Cechę konstytutywną każdej organizacji określa rodzaj potrzeby, dla której zaspokojenia została po­wołana dana organizacja. Mogą to być więc potrze­by tego rodzaju, jak: ekonomiczne, socjalne, oświa­ty, kształcenia i wychowania, nauki, kultury, roz­rywki, wypoczynku i sportu, wyznaniowe, zrzeszania się zawodowego bądź środowiskowego (np. kluby młodzieży), obronne kraju, potrzeby porządku i wy­miaru sprawiedliwości itp.Z cechy konstytutywnej wypływa ogólny cel or­ganizacji. Organizacją powołaną dla zaspokojenia da­nej potrzeby ekonomicznej będzie np. piekarnia, punkt usługowy ZURT, fabryka traktorów. W odnie­sieniu do organizacji wyrażającej potrzeby politycz­ne można by w ślad za A. Łopatką (por. „Wstęp do prawoznawstwa”) powiedzieć, iż „organizacjami politycznymi są te, których osią zainteresowania jest rządzenie, kierowanie społeczeństwem”.

POJĘCIE ORGANIZACJI

Człowiek żyje i rozwija się we wspólnocie: rodzin­nej, środowiskowej, zawodowej, ideowej (światopo­glądowej oraz politycznej), lokalnej, państwowej. Współcześnie każdy człowiek jest członkiem takiego czy innego społeczeństwa, którego granice wyznacza w pierwszym rzędzie wspólnota narodowa. Wspólno­ty mogą być zbiorowościami lub też tworzyć gru­py społeczne. Młodzież np. jest zbiorowością, jeśli zaś jest dodatkowo połączona więzami narodowymi kulturowymi bądź ideowymi to wtedy przekształca się w grupę społeczną. Musi więc być zbiorowością mniej lub bardziej zorganizowaną, aby tworzyć gru­pę społeczną. Wymienione wyżej wspólnoty są wspólnotami zorganizowanymi, inaczej mówiąc są grupami społecznymi sformalizowanymi, na ogół sankcjonowanymi przez prawo, a więc grupa­mi posiadającymi własną organizację i swój ośrodek kierowniczy. Kierowanie (zarządzanie) i władza — za­uważa radziecki uczony G. Tumanów — są elemen­tami wszelkiej organizacji, zaś organizacja i kiero­wanie są „odwiecznymi” instytucjami społecznymi.

ORGANIZACJA SPOŁECZEŃSTWA I WŁADZA

Człowiek istnieje i działa w ramach wspólnoty. W życiu codziennym nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tej podstawowej zależności czyniącej człowieka istotą społeczną, kolektywistyczną. Wspólnoty tego rodzaju możemy określić jako wspólnoty elementar­ne oraz wyższego rzędu. Do pierwszej wspólnoty od­niesiemy rodzinę lub bezpośrednie środowisko pra­cy, zaś do wspólnoty wyższego rzędu — przede wszystkim wspólnotę polityczną. Kolektywizm współczesny wyraża zorganizowane formy bytu społecznego. Wielostronny rozwój czło­wieka jest możliwy tylko w społeczeństwach wysoko zorganizowanych, realizujących określone zasady u- możliwiające ten wszechstronny rozwój. Dla potrzeb swego istnienia i rozwoju człowiek korzysta z podzia­łu pracy, z produktów pracy innych ludzi, jednocze­śnie samemu wnosząc wkład na rzecz innych sto­sownie do swej wiedzy i umiejętności, w zależności od swych możliwości i aspiracji bycia społecznie użytecznym.

ODCZUCIA SPOŁECZNE

Odczucia społeczne kształtowane są przede wszystkim przez wielkie i nie­podważalne osiągnięcia polityki pogrudniowej, ale również przez realia i racjonalność dnia codzienne­go. Racjonalność ta to również realny optymizm, bez patrzenia przez palce na różne słabości i niedomaga­nia, optymizm, który rodzi się z zadowolenia z pra­cy i pozytywnych przemian, odczuwalnych na co dzień przez większość społeczeństwa. Każde dokona­nie, a przecież kraj nasz rozwija się wszechstron­nie i dynamicznie, powstaje w ciężkim trudzie, w pokonywaniu sprzeczności, które kształci, wychowu­je i doskonali. Wiedza o tych faktach jest jednym z najważniej­szych instrumentów oddziaływania na świadomość społeczną, a także odpowiedniego kształtowania od­porności społecznej na trudności oraz poszukiwania należytych rozwiązań społeczno-gospodarczych i po­litycznych problemów, które niesie ze sobą codzien­na rzeczywistość.

LICZNE SYTUACJE

W takich sytuacjach pojawiają się dość jed­nostkowe ale w całości dość liczne sytuacje wska­zujące na społeczne granice braku równowagi, dezin­tegrujące postawy pracownicze i obywatelskie, które wyrażają także poczucie niespójności pomię­dzy działaniami jednostkowymi a dążeniami i wyty­cznymi ogólnospołecznymi. Sprawy te mają donio­słe znaczenie polityczne. Nawet gospodarka planowa posiada własne samo­czynne mechanizmy, które niedostatecznie kontrolo­wane mogą prowadzić na przykład do niemal całko­witego podporządkowania gospodarki procesom in­westycyjnym z uszczerbkiem dla wielu innych dzie­dzin. Stąd też obok ustabilizowania poziomu inwe­stycji uznano za konieczne dokonanie niezbędnych przegrupowań w ich strukturze na rzecz bardziej dynamicznego rozwoju gospodarki żywnościowej i w ogóle spożycia.Przyszłość i teraźniejszość nie daje się oddzielić, chociaż zależności pomiędzy nimi mierzone nakłada­mi stanowią jedną z centralnych spraw polityki par­tii i państwa w XXXV-leciu.

PODOBNY SPOSÓB REAGOWANIA

W podobny sposób reaguje rynek. Wtedy to pojawiają się pewne oznaki rozprę­żenia zarówno w produkcji i procesie inwestycyj­nym, jak i na rynku konsumenta. Można więc po­wiedzieć, iż w polityce na ogół nic się nie dzieje na zasadzie skutków „jednej fali”: skutki pierwszego rzędu — pozytywne mogą rodzić skutki drugiego rzędu — negatywne.Każdy z nas występuje w potrójnej roli: szeroko rozumianego wytwórcy, konsumenta oraz obywatela, przy czym pomiędzy nimi występuje ścisła zależ­ność. W określonych sytuacjach politycznych nastę­puje zjawisko podporządkowania potrzeb spożycia potrzebom wytwórczym i obywatelskim kraju. Po­trzeby obywatelskie, jako potrzeby wyższego rzę­du, mogą tłumaczyć niedomagania występujące w sferze produkcji i konsumpcji. Wspomniany mecha­nizm kompensacyjny przestaje należycie funkcjono­wać w przypadku, kiedy następuje osłabieinie wspie­rającej argumentacji. Dzieje się tak również jeśli wy­niki własnej pracy zderzają się np. z brakoróbstwem lub nieporadnością innych, albo kiedy statystyki za­kładowe są „upiększane”, a zarządy i załogi otrzy­mują premie i nagrody nie przysługujące im fakty­cznie.

DYNAMICZNA POLITYKA ROZWOJOWA

Nacelowuje ona układ kierowniczy i społeczeństwo nie tylko na pokonywanie trudności i napięć w sfe­rze inwestycji, ale także na konieczne ograniczenia w warunkach traktowania przez społeczeństwo np. cen na mięso jako cen socjalnych. W tym ostatnim przypadku wiadomo, że dla odbudowania stanu po­głowia trzody chlewnej i bydła na poziomie z 1975 r. trzeba wzmożonych wysiłków w okresie kilku lat.Dynamiczna polityka rozwojowa oznacza, iż to­warzyszą jej nie tylko sukcesy i osiągnięcia, ale również pewne dysproporcje i stany nierównowagi społecznie odczuwalne. Gospodarka nasza reprezentu­je obecnie potężny potencjał o wysokim już stopniu przetwórstwa. W ciągu ostatnich siedmiu lat poten­cjał gospodarczy kraju uległ podwojeniu; skala pro­dukcji mierzona dochodem narodowym podzielonym lub produkcją czystą przemysłu uległa w 1976 r. w za­sadzie podwojeniu w stosunku do poziomu z 1969 r. Doświadczenie dowodzi tego, że im bardziej jest roz­winięta gospodarka (rozbudowana specjalizacja, ko­operacja) tym dotkliwiej odczuwa ona wszelkie za­kłócenia wewnętrzne.

REALIZACJA POLITYKI

Realizacja polityki dynamicznych przekształceń o- piera się co najmniej na dwóch bodaj jednakowo ważnych czynnikach: zasobach oraz społecznych gra­nicach nierównowagi. W końcu lat sześćdziesiątych dyskutowano, czy z punktu widzenia reperkusji spo­łecznych możliwe jest osiągnięcie 30 proc. udziału akumulacji w dochodzie narodowym podzielonym. Tymczasem w 1974 r. osiągnęliśmy wskaźnik 38 proc. tego udziału (bodaj najwyższy na świecie). Okazało się, że szybko rozwijając gospodarkę oraz korzysta­jąc z zagranicznych kredytów na cele inwestycyjne można zwielokrotnić zasoby społeczne.Strategia dynamicznego rozwoju kraju przyniosła niewątpliwie ogromne osiągnięcia w latach 1971— 1978, wymaga jednak dalszego wielkiego wysiłku i wręcz samozaparcia całego narodu, tym bardziej, że jest realizowana w niesprzyjających okolicznościach .(trudności w rolnictwie i handlu zagranicznym itp.).

PROCES DECYZYJNY

Proces decyzyjny na szczeblu centralnym nie jest jednak aktem doraźnym. Towarzyszy mu weryfi­kacja ocen i propozycje zarówno planisty, jak i po­lityka, niejednokrotnie za pomocą metody prób i po­pełnianych czasami błędów, konfrontacji z nastroja­mi i odczuciami społeczeństwa. Dobry i doświadczo­ny polityk nie dokonuje reinterpretacji przyjętych celów, póki nie dysponuje dostatecznymi danymi wskazującymi na konieczność tego rodzaju poczynań. „Dostateczne dane” — to jednak kategorie subiek­tywne w polityce. Polityka, działalność polityczna jest niewątpliwie interwencją w procesy rozwojowe. Prawidłowo wy­tyczona i realizowana z pewnością integruje społe­czeństwo. Niemniej towarzyszą jej także pewne pro­cesy dezintegracyjne. Polityka dynamicznych prze­kształceń w życiu gospodarczym, a taka właśnie jest u nas obecnie realizowana, łamie dotychczasowe pro­porcje rozwojowe, skostniałe nawyki i systemy ocen układu kierowniczego wszystkich szczebli, wiele z dotychczasowych zależności techniczno-produkcyj­nych i społecznych w gospodarce. Rodzi więc także pewne dysproporcje lub je wręcz zakłada. Dys­proporcje te potęgują się jednak w warunkach nie­sprzyjających jak np. nieurodzaju w rolnictwie czy dekoniunktury na rynkach zagranicznych. Taka sy­tuacja wystąpiła w 1976 r.